* w szpitalu *
Leżała taka smutna w sali. Patrząc na nią popadałam w załamanie. Weszłam do sali w której się znajdowała, usiadłam koło jej łóżka. Porozmawiałyśmy, pośmiałyśmy się i nagle posmutniałam, przypomniałam sobie o Filipie opowiedziałam jej o tym, że przysłał mi sms-a w którym napisał, że ze mną zrywa. Na niej nie wywarło to większego wrażenia bez uczuciowo stwierdziła, że on nie był chłopakiem dla mnie i zasługuję na kogoś lepszego. Zrobiło mi się bardzo przykro kochałam Filipa, ale Marta nigdy za nim nie przepadała i nie mogłam z nią porozmawiać na temat mojego związku z Filipem gdyż ona od od samego początku go nie lubiła. Często się zastanawiałam czemu tak go nie lubi. W nerwach wykrzyknęłam do niej :
- Ja go kochałam ! -
- Jesteś głupia, nie umiesz znaleść sobie odpowiedniego chłopaka.
Było mi tak przykro, że usłyszałam to od swojej przyjaciółki, że w nerwach wykrzyknęłam do niej :
- Ty mnie nie rozumiesz, nie wiem jak to jest kochać kogoś tak mocno jak ja kocham Filipa - wybiegłam z sali.
* 3 miesiące później *
Marta wyjechała zamieszkać we Francji, moje życie było w rozsypce. Byłam tym wszystkim zmęczona, że zaproponowałam mamie przeprowadzkę. Mama dość długo myślała, lecz wreszcie stwierdziła, że to nie jest taki zły pomysł, tata znajdzie lepszą pracę kilka zmian w życiu może wyjść na dobre. Mama zaprosiła mnie na rozmowę..:
- Kochanie myśleliśmy z tatą nad twoją propozycją i stwierdziliśmy, że to nie jest taki zły pomysł, przeprowadzamy się za kilka dni.
- Super ! - wykrzyknęłam.
- Cieszę się.
- Mamo a tak właściwie to gdzie zamieszkamy ? - spytałam.
- We Francji, kilka ulic od domu Marty, rozmawiałam z jej mamą fajnie co nie ? - uświadomiła mnie mama jednocześnie pytając czy podoba mi się ta wiadomość.
Byłam załamana lecz postanowiłam nie myśleć o tym miałam teraz wiele innych zmartwień. Poza tym muszę zacząć się pakować. Już za kilka dni wyjeżdżam stąd.
* 3 dni później *
Jesteśmy z mamą we Francji i mieszkamy w cudownym mieszkaniu. Strasznie mi się tu podoba. Po rozpakowaniu się mama poprosiła mnie bym poszła na jakieś małe zakupy. Jak poprosiła tak zrobiłam. Wstąpiłam do TESCO*, co najgorsze była tam Marta z jej nowymi koleżankami. Zaczęły się na mnie dziwnie patrzeć i robić dziwne miny. Czułam się bardzo niezręcznie. Stwierdziłam, że nie ma sensu przejmować się nimi i udałam się do kasy, zapłaciłam za zakupy i wyszłam ze sklepu. Doszłam do domu a w środku czekała na mnie mama i...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz