czwartek, 24 stycznia 2013
Four. Number Three.
(...) mama i dyrektor mojej nowej szkoły p. Watchies. Zdziwiłam się na widok gościa, grzecznie przedstawiłam się panu dyrektorowi, on zaś uśmiechnął się. Udałam się do kuchni w celu rozpakowania zakupów, w tym czasie mama zaprosiła naszego gościa do salonu ja nastawiłam wodę na kawę i herbatę i dołączyłam do nich. Dyrektor pytał się mnie o moje zainteresowania, osiągnięcia itp. W czasie naszej rozmowy do domu wrócił mój tata z swojej nowej pracy. Mama wyszła do kuchni by zrobić herbatę, ku mojemu zdziwieniu tata znał p. Watchies-a. Tata usiadł koło mnie na kanapie i w tym czasie mama przyniosła herbatę, i każdemu nalała do filiżanki. Dyrektor mojej szkoły zapytał się mnie czy podoba mi Francja, odpowiedziałam że jak na razie nie zdążyłam zwiedzić za bardzo miasta, ale jak do tych czas podoba mi się tu. Spędziliśmy tak jeszcze może z godzinę na nudnych rozmowach, w końcu nasz gość wyszedł ucieszyłam się w końcu mogłam udać się do swojego pokoju by odpocząć i rozpakować resztę rzeczy. Z kartonu wyjęłam moje zdjęcie z Martą, brakowało mi jej, ale po tym co dziś mnie spotkało nie miałam zamiaru się na nią patrzeć a tym bardziej odzywać się do niej. Przysiadłam na łóżku z zdjęciem w rękach i patrzyłam na nie było mi tak przykro, że nasza przyjaźń musiała się zakończyć się w taki sposób a nie inny czasu nie cofnę, chociaż chciałabym pozmieniać nie które rzeczy między mną a Martą.Czułam się odrzucona po tym co co widziałam pod sklepem. Marta miała już dużo nowych koleżanek i jak było widać dobrze się z nimi dogadywała a co jeśli ja nie znajdę sobie nowych przyjaciół w nowej szkole przecież nie poproszę rodziców o kolejną przeprowadzkę. Byłam tak zrozpaczna, że się popłakałam nie wiedziałam co robić. Nie wiem kiedy zasnęłam, rano obudziła mnie mama która oznajmiła mi że mamy gości, szybko się ogarnęłam i zeszłam na dół wchodząc do salonu i zobaczyłam tam kogoś kogo wcale się nie spodziewałam, natychmiast pobiegłam do siebie do pokoju i rzuciłam się na łóżko cała roztrzęsiona i zapłakana...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz