piątek, 15 lutego 2013

Four. Number Four.

Chwilę po tym do mojego pokoju wszedł mój gość a mianowicie Marta. Usiadła koło mnie na łóżku, i zaczęła mówić, opowiedziała mi o historii z paczką przyjaciół która wydarzyła się w sklepie i przeprosiła za sytuację w szpitalu. Przerwałam jej przemowę i rzuciłam się na nią mówiąc, że już wszystko dobrze. Siedziałyśmy wtulone w siebie, Marta bardzo się ucieszyła że wybaczyłam jej, ja też byłam szczęśliwa z tego że w końcu się pogodziłyśmy. Poprosiłam moją przyjaciółkę o to by opowiedziała mi o życiu we Francji, o szkole i o ludziach mieszkających tu. Tak długo rozmawiałyśmy, że nie pamiętam kiedy zasnęłam a obok mnie Marta. Obudziłam się nad ranem koło siebie ujrzałam śpiącą przyjaciółkę,  byłam wdzięczna mamie że zaprosiła ją ze swoją mamą do nas. W końcu mogłyśmy się pogodzić. Wstałam po cichu z łóżka  by nie obudzić przyjaciółki, stanęłam przed szafą wybrałam odpowiedni strój, a następnie poszłam do łazienki odbyć poranną toaletę i się przebrać. Ubrałam to. Pomalowałam lekko oczy na granatowy kolor, a usta wyraźnym czerwonym błyszczykiem. Gdy wróciłam do pokoju Marta siedziała na brzegu łóżka przeciągając się. Wesoło ją przywitałam i zaproponowałam małe zakupy w pobliskiej galerii, zaspana przyjaciółka przystała na mój pomysł. Wstała z łóżka kierując się do toalety mówiąc w między czasie, że nie ma się w co ubrać, powiedziałam jej żeby się nie martwiła pożyczę jej coś mojego. Wstałam ponownie do szafy nagle usłyszałam głos Marty..:
- masz tą bluzkę w paski "RAMONES"
- jasne. - odpowiedziałam.
Znalazłam bluzkę, a następnie spodnie. Marta lubiła dość nie typowy styl więc stwierdziłam, że to co dla niej przyszykowałam na pewno jej się spodoba. Po około 10 minutach przyjaciółka wyszła z toalety a ja jej podałam strój gdy go ujrzała na jej twarzy pojawił się wielki uśmiech. Tak jak myślałam strój jej się spodobał. Poszła do łazienki i wzięła poranną toaletę ubrała się i umalowała w tym czasie ja poszłam zrobić  nam śniadanie które zaniosłam na górę i położyłam na moim biurku ponownie udałam 

Tom.
się na dół po sok pomarańczowy i wróciłam do pokoju. Po chwili przyjaciółka weszła do pokoju ubrana w to ,od razu zabrała się za jedzenie, już po chwili pomagałam jej spożyć posiłek. Kiedy zjadłyśmy udałyśmy się do galerii .Idąc rozmawiałyśmy co zdarzyło się gdy byłyśmy pokłócone .Po raz kolejny zagadałyśmy się na temat Francji.  Zajęte rozmową wpadłyśmy na dwóch chłopaków. Marta po ujrzeniu ich twarzy zaczęła głośno się śmiać w tym momencie poczułam się niezręcznie ponadto czułam na sobie wzrok jednego z nich. Marta zauważyła mój skrępowany wyraz twarzy i grzecznie przedstawiła mnie im. Nie pewnie podałam rękę na powitanie jednemu z nich nazywał się on Tom, podając mu rękę on głęboko spojrzał w moje oczy i delikatnie się uśmiechnął. Dreszcze przeszły po moim ciele,szybko powróciłam do rzeczywistości i podałam rękę Charlesowi. 
Chearles.
Obydwaj wydawali się być fajni, po krótkiej  rozmowie, chłopaki zaproponowali nam towarzystwo w  naszych zakupach. Przystałyśmy na ich pomysł, i udaliśmy się w stronę naszych ulubionych sklepów. Po drodze Chearles zagadał się z Marta, a ja zostałam w tyle z Tomem. Po upływie dziesięć minut w krępującej ciszy Tom zaczął zadawać mi pytania. Rozmowa zaczęła się rozkręcać, chwilę później ... 


muahhahah pożyczyłam sobie buźkę Toma i Hazzy xd ^^ mam nadzieję, że się trochę spodoba w końcu zaczyna się coś dziać może jeszcze w ten weekend dodam następny, ale muszę siostrę do pisania zmusić -.- podoba się - KOMENT ! wiem, że się pewnie nikomu nie chce pisać znam to, ale dla mnie to bardzo ważne  :) ~~Łorii xx

za błędy przepraszam !




sobota, 9 lutego 2013

Six.

Szłam ulicą, sama robiło się już ciemno ale nie miałam zamiaru szybko tam wracać. Musiałam na chwilę odpocząć od wszystkiego, powolnym krokiem szłam w kierunku domu. Nagle zadzwonił mój telefon, tak jak myślałam była to moja mama. Denerwowała się czemu mnie jeszcze nie ma, powiedziałam jej, że spędzam czas z Wiki moją najlepszą przyjaciółką, skłamałam...czemu po to by uniknąć zbędnych rozmów i kłótni z rodzicami. Co raz bardziej zbliżałam się do domu, no cóż w końcu musiałam tam wrócić chociaż nie chciałam, ale nie miałam innego wyjścia. Po jakiś 5 minutach byłam już w domu, odwiesiłam kurtkę i od razu poszłam do swojego pokoju. Nie miałam ochoty rozmawiać z rodzicami. Wyjęłam telefon z kieszeni i weszłam na facebook-a, chciałam powiedzieć Wiki że gdyby moja mama się jej pytała czy się widziałyśmy, żeby powiedziała że tak. Za nim zdążyłam cokolwiek do niej napisać zobaczyłam na jej tablicy dość dużą ilość postów od kogo ?, od mojego byłego chłopaka. W sumie oni kolegowali się ale treści tych postów nie były takie zwyczajne. Poczułam się dziwnie, nie wiem czy byłam zazdrosna, czy może wystraszyłam się, że on będzie chciał się nią zabawić po czym zostawić bez słowa jak mnie. Dalej przyglądałam się tym idiotycznym postom co mnie bardziej zaskoczyło to, że Wiki odpisywała równie idiotycznymi tekstami jemu. To zabolało, przecież ona dobrze wiedziała że mimo wszystkiego co mi zrobił nadal coś do niego czuję, jak ona mogła mi to zrobić tylko to pytanie zadawałam sobie wtedy ciągle w głowie. A teraz, muszę codziennie wysłuchiwać jaki on jest wspaniały, sama do końca nie wiem, ale chyba są ze sobą albo bo w bardzo bliskich kontaktach. Nie wiem Wiki prawie nic mi nie mówi poza tym, że jest on wspaniały i takie tam. Ona nawet nie wiem ile bólu sprawia mi wszystkimi swoimi słowami gdybym mogła, a raczej chciała wykrzyczałam bym jej w twarz że jest suką, nie zrobię tego jednocześnie bardzo ją kocham, i nienawidzę. To przykre kiedy to ona osoba na której zależy Ci najbardziej rani Cię na każdym kroku, ja zawsze jej pomagałam, nie ważne z czym miała problem od razu do niej biegłam i usiłowałam jej poprawiać humor, a ona tak mi się odwdzięcza. Szczerze mam dość wysłuchiwania jaki on jest wspaniały, cudowny i w ogóle dobrze wiedziałam, że on owinie sobie w okół palca większość dziewczyn takich jak ja czy Wiktoria tylko do mnie już dawno dotarło, że on jest zwykłym palantem. Tłumaczyłam Wiktorii żeby dała sobie z nim spokój, ale ona teraz ma w dupie moje zdanie jest zajęta nim, nie widzi tego że nasza przyjaźń nie jest już taka jak kiedyś. Próbowałam jakoś podtrzymywać naszą przyjaźń nie powiem wychodziło mi to nasze kontakty poprawiały się, ale i tak zaraz znów słabły. Ona miała to gdzieś, on był teraz ważniejszy. W końcu zebrałam się na odwagę i powiedziałam jej, że mam dość wole być sama nie mieć przyjaciół niż mieć taką przyjaciółkę jak ona. Co ona zrobiła po usłyszeniu tych słów w sumie nic, to zabolało jeszcze bardziej. Dałam sobie totalnie spokój myślałam, że w końcu przejrzy na oczy, myliłam się. Olałam ją, teraz mam gdzieś jak ona się czuję, czy wszystko u niej w porządku. Zajęłam się sobą dość szybko znalazłam sobie fajne towarzystwo. Mam małą nadzieję, że on wykorzysta ją tak jak mnie, chciałam by poczuła się równie źle jak ja czułam się przyjaźniąc się z nią. 


 przepraszam za błędy xx

poniedziałek, 4 lutego 2013

Five.

Leżałam w łóżku z laptopem na kolanach, myślałam nad tym, że został tylko tydzień ferii. Nie chciałam wracać do szkoły, do tych ludzi nie miałam ochoty z nimi pisać na fb a co dopiero patrzeć i rozmawiać z nimi na żywo. Teraz moim marzeniem było wszystko zmienić, przeprowadzić się czy po prostu zmienić szkołę.
Niestety nie jest to możliwe, ze smutkiem na twarzy dalej leżałam w łóżku rozmyślając o wszystkim i o niczym tępo patrząc w ekran laptopa. W końcu stwierdziłam, że czas iść spać, wyłączyłam laptopa odłożyłam na biurko i udałam się do łazienki w celu odbycia wieczornej toalety. Umyłam zęby, buzię patrząc w lustro widziałam smutek w moich oczach, zawsze byłam dziewczyną przepełnioną szczęściem zadowoloną z byle czego, śmiejącą się non stop a teraz najchętniej nie wychodziła bym z domu i płakała całe dnie. Tak wiele się zmieniło tak najzwyczajniej w świecie głupia kłótnia, strata przyjaciela, słabe oceny wszystko wydawało się być po prostu do dupy.  Może nie było tak źle, ale i tak wszystko wydawało się być najgorsze w świecie. Z moich rozmyśleń wyrwał mnie dziwny dźwięk, zapewne było to drapanie mojego kota jak zwykle próbował dostać się do łazienki i drapał w drzwi. Wytarłam buzię i wyszłam z toalety. Udałam się do mojego pokoju przebrałam się w piżamę i położyłam do łóżka po chwili leżał już koło mnie mój kot. Wtuliłam się w niego i usiłowałam zasnąć, po dość długim czasie udało mi się odpłynąć do Krainy Morfeusza. Obudziłam się około 10 rano, wstałam udałam się do kuchni byłam sama w domu bo rodzice pracowali, nakarmiłam kota i zrobiłam sobie omlety. Zjadłszy omlety udałam się do łazienki w celu odbycia porannej toalety. Po wyjściu z łazienki poszłam do mojego pokoju jak zwykle usiadłam przy biurku i włączyłam laptopa i zalogowałam się na twitterze, napisałam kilka tweetów i dałam kilka follow back. Zalogowałam się na facebooka i napisałam do mojej ciotecznej siostry i jednocześnie najlepszej przyjaciółki. Pisałyśmy chyba z godzinę rozmowa z nią zawsze poprawiała mi humor, ale nie tym razem. Siostra powiadomiła mnie iż nie będziemy widziały się przez prawie cały rok, nawet już nie wnikałam z jakiego powodu po prostu szybko zamknęłam laptopa wręcz trzasnęłam nim i pobiegłam do łazienki. Wyjęłam z szafki pudełko z nowymi maszynkami mojego taty wzięłam jedną i mocno zgniotłam nogą by się połamała, Udało mi się, przysiadłam opierając się o wannę z połamanej maszynki wyjęłam jedną żyletkę i zrobiłam to, nie chciałam tego ale nie wytrzymałam. Zrobiłam kilka nacięć, nagle poczułam się tak błogo, zrobiło się ciemno widziałam tylko małe jasne światełko a po chwili byłam jakby w innym świecie było tam fantastycznie wszystko było kolorowe takie pozytywne, nagle podeszła do mnie moja była przyjaciółka jedynie ona z całego tłumu ludzi nie była szczęśliwa, była przygnębiona, smutna.Złapała mnie za rękę za nim zdążyłam cokolwiek do niej powiedzieć z jej ust wydobyły się słowa których się nie spodziewałam...
- żegnaj ! 
Po tych słowach puściła moją dłoń a ja widziałam już tylko ciemność.



ps. sorry za te napisy ale nie ogarniam jeszcze do końca bloga xd ;/